29 paź 2016

Czy Kiera Cass napisała nowelki dla hajsu?


To twór kontrowersyjny. Nierzadko tragicznie słaby. Zwykle nie wnosi niczego ciekawego, mówi o tym samym, jednie ze zmianą narracji, a co gorsza: rzuca światło na rzeczy, które lepiej wyglądały przygaszone. Zrywa maskę tajemniczości, wszystkie niedopowiedziane „smaczki” i niewiadome, nagle zostają opowiedziane… Nowelka. Pisanie jej, z góry może być skazane na obelgi – jeśli seria jest głupawa, ale wywołująca zamieszanie i skandal, autor pisze dodatki, by chwytać zainteresowanie, zmuszać do kupienia, intrygować, wzbudzać skrajne emocje. Zarabiać. Jeśli robi to, by faktycznie pokazać coś sensownego, cenię ogromnie. I uważam za spoko pomysł.
Czytaj dalej

16 paź 2016

New-adult w serialu historycznym, czyli czym jest historical fiction?


Ta recenzja miała powstać po obejrzeniu pierwszego sezonu – ale zrezygnowałam. Po zobaczeniu całego drugiego również mi nie wyszło. Teraz jestem po trzecim i piszę, bo czwartego jeszcze nie ma, a ja muszę wyrzucić z siebie wszystkie emocje, kotłujące się od miesiąca we mnie pochwały i ogólnie rzecz biorąc – głównie wyrazy zadowolenia. Dzisiaj o „Reign”, pozwólcie, że polskim odpowiednikiem nie posłużę się ani razu (– Google dla odważnych). Serial stricte młodzieżowy, próbujący raczej odgrywać niż faktycznie stanowić kwintesencję gatunku, który określamy mianem „historycznego”, jak i również mocno romantyczny oraz utrzymany, w – rzekłabym nawet trochę new-adultowym stylu. Czasami próbuje naśladować klimat „Gry o Tron”, widać, że faktycznie chciałby trochę namieszać, ale jedyne co na chwile obecną robi, to budzi kontrowersje i zawiera nieścisłości.

Czytaj dalej

6 paź 2016

Jak zepsułam


Nie wiem, czy kiedykolwiek nadejdzie moment, że pod jednym z moich tekstów będzie tyle wyświetleń, co kiedyś. Że liczby będą mnie cieszyć, że zainteresowanie będzie wzrastać. Przywykłam do echa w Disqusie, do wyświetleń tak znikomych, że czuję się, jakbym bloga prowadziła przez miesiąc, a nie ich dwadzieścia cztery. To dlatego zniknęłam. Zdołowałam się, zbyt bardzo wzięłam do siebie brak odzewu, a dodatkowe problemy z bloggerem sprawiły, że publikowanie czegokolwiek stanowiło test dla systemu – pojawi się na liście czytelniczej, czy nie, będzie z miniaturką, czy nie. Męczyło mnie to.

Ale zrozumiałam, że to miejsce jest zbyt ważne by z niego rezygnować, daje mi zbyt dużo satysfakcji, zbyt dużo serca w nie włożyłam, cierpliwości i pracy, przede wszystkim – prowadzenie bloga daje mi szczęście, nawet jeśli posty pojawiają się trzy razy na miesiąc, jak było właśnie teraz, we wrześniu. Który nie był zbyt spektakularny w liczbach. Trzeba bowiem wiedzieć, że prowadzenie bloga nie jest obowiązkiem i czytanie – również powinno wypełniać czas wolny, we wrześniu pod dostatkiem nie było go zbyt dużo, więc i statystyki wyglądają raczej średnio.



To tyle. Nie chcę popadać z przesadną melancholię, nie chcę się użalać, nie chcę też na cokolwiek narzekać. Wszystko będzie dobrze:)
Czytaj dalej

1 paź 2016

Tam, gdzie ty


Między Wierszami | Tam, gdzie ty | Good For You | Here Without You

Troszeczkę zastanawia mnie sens rozpoczęcia studiowania teatrologii, podczas gdy właśnie wychodzi premiera filmu, w którym grasz główną rolę, u boku najbardziej rozchwytywanego aktora młodego pokolenia. Ten film gwarantuje Ci szansę na wybicie się i wielką sławę, dostajesz dziesiątki propozycji ról od znanych reżyserów, a Ty po prostu – odsuwasz się w cień by uczyć się o teatrze, zamiast w nim występować, chociażby. Nie bardzo rozumiem wyboru – za pięć lat nikt o Tobie może już nie pamiętać, a szum spowodowany „Szkolną Dumą” osłabnie.  Role raczej nie poczekają. Żyłam również ze świadomością, że aktorzy wybierają się na studia niezwiązane z aktorstwem właśnie, bo toż to zawód niepewny jest. Tak czy inaczej, zmierzając do sedna sprawy: Emma, główna bohaterka serii „Między wierszami” wybór właśnie taki podjęła. I nie rozumiem jej zupełnie, ten element to jedyny fragment w drugim tomie, który totalnie mnie nie przekonał. Dziewczyna, która od najmłodszych lat chodzi na castingi – nie z przymusu, wypada zaznaczyć – i kocha aktorstwo, marzy o dużych rolach, rezygnuje, gdy w końcu nadchodzi szansa zawojowania Hollywood. Chciałabym być wobec niej asertywna, ale cholernie drażni mnie takie zachowanie. Nie wiem z czego to wynika.

Czytaj dalej
Obsługiwane przez usługę Blogger.