Gdzie jest młodość?

Zawieruszyła się na ulicy, wypadła z kieszeni, utknęła w odpływie. Przerażająco potrzebna, a tak niezwykle samotna. Gdzie jest młodość, która – o ironio – często bywa kamuflowana, ustępując potrzebie bycia doroślejszym, podczas gdy, fakt faktem, bycie dorosłym wcale nie jest takie fajne? Wpadła pod koła, wiatr porwał ją z suszarki, deszcz zmył, spłynęła na ziemię. Gdzie jest młodość osób, gdzie jest sprawiedliwość, która odpowiada, że żyją oni zdani całkowicie na siebie? Gdzie jest czujne oko sąsiada, wychwytujące zawsze najbezszelestniejsze poruszenie, a niekoniecznie: ostentacyjną próbę wołania?